1 funt szterling = PLN
Pogoda w Peterborough
Peterborough
+10°C
Dzisiaj jest: 10.12.2018

 

Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
masz problem o który chcesz spytać, może własnie tutaj uzyskasz odpowiedz?
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Odp: Pisza o nas - nedza w Peterborough?

Pisza o nas - nedza w Peterborough? 8 lata 3 miesiąc temu #1

  • Kama
  • Kama Avatar
  • Offline
  • Znawca
  • Posty: 276
  • Oklaski: 0
Z dzisięjszego Onetu: Polacy w Peterborough żyją jak nędzarze, ale nie chcą przyznać się do tego rodzinom. Liczą, że uda im się jeszcze znaleźć pracę, odmienić los, wysłać najbliższym pieniądze. Zachować godność W sercu Nene Park w Peterborough sięć pieszych i rowerowych ścieżek przecina Thorpe Meadows w spokojnym zakątku tego historycznego katedralnego miasta. Po pobliskich kanałach pływają członkowie lokalnego klubu wioślarskiego, tu swój dom mają też kormorany, gęsi, czaple i zimorodki. Przy kolonii królików, których norki znaczą krawędź gęstego lasu, widać park rzeźby z pracami Antony’ego Gormleya. Codzienne tuż po wschodzie słońca pod baldachimem dębów, jesionów, leszczyn i klonów zaczynają poruszać się najbardziej nieoczekiwani mieszkańcy parku. Dym z tlących się ognisk nie do końca maskuje fetor ludzkich ekskrementów. Z namiotów i spod brezentowych plandek wynurzają się mężczyźni z Europy Wschodniej, aby rozpocząć polowanie na niskopłatną pracę na okolicznych farmach i w fabrykach. – Nikt nie wie – mówi Krzysztof, który zgodził się pokazać "Timesowi" nędzny kąt, przez ostatnie trzy miesiące będący jego domem. – Moja żona, dwie córki i rodzice w Polsce nie wiedzą, że jestem bezdomny. W tej chwili nie wysyłam im pieniędzy. Chyba podejrzewają, że coś jest nie tak. Koło namiotu znajduje się łazienka: kubeł, pęknięte lustro i zardzewiała maszynka Bic leżą koło kupy poczerniałych cegieł, pełniących rolę piecyka. Mokre i brudne ubrania, jakie dostał z instytucji charytatywnych, wiszą na odciągach namiotu. Krzysztof (lat 38) jest równie dumny, co tajemniczy. – Wstyd mi, że tak się stało. Ale nie mogę wrócić do domu bez pieniędzy. To byłaby porażka – przyznaje na koniec. Od rozszerzenia Unii Europejskiej w 2004 roku do Peterborough prżyjechało ponad 20 tysięcy obywateli krajów Europy Wschodniej, skuszonych zarobkami, o jakich mogli tylko marzyć w swoich ojczyznach. Ale recesja zbiera swe żniwo i obecnie wśród najbiedniejszych imigrantów kwitną bezrobocie i bezdomność. Od września zeszłego roku samorząd Peterborough zapłacił za bilety powrotne 41 takich bezdomnych z Polski, Łotwy, Estonii i Ukrainy. UK Border Agency przymusowo repatriowała pięć innych osób, które odmawiały podjęcia pracy. Nawet miejscowy Kościół katolicki sięgnął do funduszy parafialnych, by sfinansować powrót do domu trzem osobom, z których jedna błagała o pomoc, chcąc uciec od dilera narkotyków, dla którego pracowała. Lokalne władze twierdzą, być może z nadmiernym optymizmem, że liczba bezdomnych imigrantów spadła z 63 do 26. W kolejnym roku okręg nie otrzyma jednak funduszy z budżetu państwa na integrację imigrantów że społecznością lokalną, na co w minionych trzech latach przeznaczono 691 862 funty. To cięcie poważnie odczuje rada, która musi dalej radzić sobie z problemem, jakim jest to, że Peterborough stało się ulubionym celem imigrantów zarobkowych z Europy Wschodniej. Krzysztof – nie chciał ujawnić nazwiska – prżyjechał do Peterborough w 2007 roku, ponieważ usłyszał, że "tu zawsze jest praca". Przez ponad dwa lata zbierał, czyścił i pakował warzywa i owoce przeznaczone do supermarketów. Zarabiał do tysiąca funtów miesięcznie i był w stanie wysyłać kilkaset funtów mieszkającej z Zielonej Górze żonie, podwajając w ten sposób jej dochód. Ale w maju zaczęły się problemy z pracą i wyrzucono go z mieszkania. Teraz na północy miasta brygadziści wedle uznania wybierają co rano, kogo zatrudnią na dany dzień. W kolejce stoją rzesze imigrantów, z nadzieją patrzących na minibusy, mające – przy odrobinie szczęścia – zawieźć ich do pracy. Brygadziści wolą młodszych robotników. Krzysztofa, który w przyszłym miesiącu ma zostać dziadkiem, wybierali ludzie, których określa mianem "cyganów" – jedni mu nie płacili, inni żądali wykonania pracy, co do której podejrzewa, że była nielegalna. Teraz musi polegać na dobroczynności kościelnej, udostępniającej żywność i prysznice. – Potem są agencje pracy. Tam jest zawsze tak samo: "Cześć Chris, przykro nam, ale dziś nic nie ma. Do zobaczenia jutro" – mówi. Twarz ma oszpeconą blizną biegnąca od brwi do policzka. To pamiątka po uderzeniu butelką, gdy został zaatakowany przez grupę młodych ludzi. – Nie zgłosiłem tego. Takie jest życie. Boje się tylko UK Border Agency. Nie chcę wracać do domu – żali się. W ostatnich kilku dniach agencja aresztowała dwóch bezdomnych Polaków. W stosunku do trzech innych wystosowano ostrzeżenie. W środę aresztowano kolejnych trzech Litwinów i Polaka. Każdy obywatel kraju Europejskiego Obszaru Gospodarczego, który przez trzy miesiące pozostaje bez pracy, może zostać deportowany przez UK Border Agency. Chociaż Krzysztof mówi, że jest zbyt dumny, by żebrać, musiał uciec się do myszkowania po supermarketach, gdzie sprawdza, czy jakiś zapominalski klient nie zostawił monety funtowej w wózku zakupowym. W centrum miasta znajduje się kościół pod wezwaniem św. Piotra i Wszystkich Świętych. Ksiądz David widział, jak wraz z napływem imigrantów z Europy Wschodniej liczba wiernych gwałtownie rośnie. Kiedy w 2003 roku został skierowany do tej parafii, na msze przychodziło 800 osób. Teraz przychodzi ich 1800 i nabożeństwa odprawiane są w różnych językach. – Różnorodność i wielokulturowość to nie przeszkoda, ale okazja – mówi duchowny. – Lubię cytować świętego Pawła: "Przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało". Prowizoryczne obozowiska imigrantów zaczęły wyrastać w najdziwniejszych miejscach. Wśród leszczyn na rondzie Boongate pod dwujezdniową autostradą, nad przemoczonym materacem ktoś rozpostarł niebieski brezent. Wokół walają się dziesiątki pustych butelek po cydrze extra strong. Koło krzaków dzikiej róży znajduje się toaleta pod gołym niebem, wydzielająca przytłaczający smród ludzkich odchodów. Parvez Akhtar, właściciel leżącego koło ronda sklepu Eastfield News zakazał wstępu swoim dawnym regularnym klientom, którzy od 6.30 kupowali mocny cydr. Mimo to niedaleko na skwerze można zobaczyć imigrantów odsypiających skutki upojenia alkoholowego. Krzysztof nie pije. – Nie stać mnie – mówi. – Ale rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie to robią. Po trzech miesiącach bezrobocia złożył wniosek o zapomogę dla poszukujących pracy – Jobseeker’s Allowance. Ma konto bankowe – w tej chwili z saldem przekroczonym o 50 funtów, numer ubezpieczenia i wszystkie dokumenty niezbędne do podjęcia pracy. Radna Peterborough Marion Todd jest dumna, że tysiące wschodnich Europejczyków dobrze zintegrowało się z jej miastem. – Ci ludzie niezwykle ciężko pracują – mówi. – Ale pojawia się też inny czynnik: współczesne niewolnictwo i wyzysk za płacę minimalną. Teraz dodatkowo niektórzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Wokół obozowisk krążą ci, którzy chcą żerować na ich położeniu. Dotykając blizny na swojej twarzy Krzysztof mówi: – Nie chcę narzekać. Nikt nie chciałby znaleźć się w takiej sytuacji, ale wszystko może się zmienić, kiedy znajdę pracę. Znowu stanę na nogi. Podnosząc kubeł z napisem "toaleta", kieruje się w stronę rzeki, by nabrać wody. – Nie radziłbym Polakom dziś tu przejeżdżać. Nie teraz. Tęsknię za rodziną. Żony nie widziałem od trzech lat. Córki odwiedziły mnie w zeszłym roku, wtedy jeszcze wszystko było w porządku. Ale teraz żyję jak włóczęga i nie chcę, by mnie takim widziały. Miasto prżyciągające imigrantów Według spisu powszechnego z 2001 roku Peterborough liczyło 156 061 mieszkańców. W 2006 roku szacunki mówiły już o 163 tysiącach, a dziś – o 180 tysiącach. Ponad 20 tysięcy to obywatele krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego, przede wszystkim Polacy, Łotysze i Estończycy, przybyli po 2004 roku. Do szkoły podstawowej Fulbridge uczęszcza 675 uczniów, mówiących 27 różnymi językami. Tylko dla mniej niż jednej trzeciej angielski jest językiem ojczystym. Zgodnie z przepisami europejskimi, obywatel kraju UE przebywający w Wielkiej Brytanii dłużej niż trzy miesiące musi studiować, mieć pracę lub źródło utrzymania, w przeciwnym razie może zostać odesłany do domu przez UK Border Agency. W praktyce czyni się tak tylko z osobami uporczywie odmawiającymi pomocy, będącymi w nędzy i sprawiającymi kłopoty. Od marca agencja wręczyła stosowne zawiadomienia 63 bezdomnym cudzoziemcom. Pięciu usunięto siłą, 41 wyjechało dobrowolnie. Peterborough założono w 43 roku n.e. i pierwotnie było rzymską twierdzą, która rozrosła się w umocnione miasto, które w swojej historii wielokrotnie przyjmowało fale migracji: Irlandczyków budujących koleje w latach 40. XIX wieku, powojennych imigrantów z Włoch i Indii Zachodnich, przybyszów z subkontynentu indyjskiego w latach 60. i uciekinierów z Ugandy i Wietnamu w latach 70.

Odp: Pisza o nas - nedza w Peterborough? 8 lata 3 miesiąc temu #2

  • delfina
  • delfina Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 1
  • Oklaski: 0
Witam, ja teraz tez nabralam odwagi zeby powiedziec że Peterborough to tak naprawde gó... . Rodacy nie prżyjezdzajcie tu. Ja nie mam pracy od jakis 2 miesięcy,poza tym nie Miałam stalej pracy,pracowalam przez agencje PT,ale teraz codziennie jak pytam o prace to jest odpowiedz niestety nie ma nic. Gdzie tu nasza godność że chca nam placic min.£5.80 za tak ciezka prace za godzine. Za każdym razem gdzie trzeba bylo dzwigać ciezki pudla lub kartony to po powrocie nawet nie chcialo mi się gotowac. Po prostu nogi można poczuc w tylku. Zlotówka rosnie, rynek w Polsce zaczyna byc dobry chyba, bo skoro sterling idzie do góry Polski to cos to oznacza. Jezyk znam, a pracy nie mam. Pozdrawiam Polaków i 3majmy się razem, nie warto zyc w zawiści, jestesmy daleko od kraju od naszych rodzin wiec pomagajmy sobie. Ja mam w Polsce rodzine, 2 najstarsze siostry wychowuja 3ga najmlodszego rodzenstwa, myslalam wyjade to pomoge chociaz 100 funtów na miesiać jakbym wyslala to bym im troszke pomogla, a tu nie ma nic.Oni chyba mysla że nie interesuje się tym,ale kto tu nie prżyjechal nie zobaczyl to mysli że mam wielkie miliony,bo na samo slowo funt lub wielka brytania maja bogate mysli.

Odp: Pisza o nas - nedza w Peterborough? 8 lata 3 miesiąc temu #3

  • ac3
  • ac3 Avatar
Witam, ja teraz tez nabralam odwagi zeby powiedziec że Peterborough to tak naprawde gó... . Rodacy nie prżyjezdzajcie tu. Ja nie mam pracy od jakis 2 miesięcy,poza tym nie Miałam stalej pracy,pracowalam przez agencje PT,ale teraz codziennie jak pytam o prace to jest odpowiedz niestety nie ma nic. Gdzie tu nasza godność że chca nam placic min.£5.80 za tak ciezka prace za godzine. ...
Poprostu jedz gdzies,gdzie nie będzie gowna.Tak poprostu.Nigdy nie zrozymie takiego myslenia.W sklepie jak kupisz zly towar to tez będziesz wszedzie o tym pisać a nie pojdziesz do sklepu oddac? Znasz jezyk i nie możesz pracowac???? No qrde... Szkoda ,ze tak wszystkim się poprzekrecalo w tyle ciala.Zaraz bez zawodu ,chcialbys dostać 10 na godzine ? Nie chce juz meczyc tematu.Kiedy prżyjechalem tutaj w maju 2004 nikt nie plakal,ze robi za niecale 5 fuli. Bylo poprostu inaczej.Teraz wszyscy fachowcy wiecznie krzycza jak tutaj jest zle.

Odp: Pisza o nas - nedza w Peterborough? 8 lata 3 miesiąc temu #4

  • TheMarraf
  • TheMarraf Avatar
A mi tu dobrze i nie wracam do Polski pracować za minimum albo lekko ponad. Mam zawód umiejętności ale nie mam znajomości. Tu na szczęście patrzyli tylko na umiejętności a nie kto za mną stoi i czy mam wujka w gminie czy innym urzędzie. Jak słyszę, że ktoś nie ma pracy 2 miechy to mi żal. Jak tyle czasu nie masz pracy to co tu jeszcze robisz, zmień miasto idz pracować na farmę, których jest w okolicy sporo. Ludzie tam ciężko pracują ale nie za najniższą... chyba że ktoś leniwy albo nie nauczony ciężkiej pracy to wtedy tak, można płakać jak mi źle jak mi ciężko. Przyjmowali do Amazona przyjmowali do jakiejś firmy z Thrapston do TEsco i innych miejsc gdzie wtedy byłaś. JAk potrzebujesz namiar na farmę to pisz na PW w okolicy znam dwie gdzie można spytać o pracę. Może akurat. Pozdrawiam i życzę powodzenia. A wracając do Onetu piszą to co ludzie chcą czytać. Przecież nie napiszą że młody Polak wyjechał 2 lata temu a dziś ma rodzinkę,jeździ rocznym autem, ma dobrą pracę i stać go na wakacje na kanarach bo by rodaków krew zalała w Polsce, a tak to mogą sobie pisać w komentarzach, że sami nieudacznicy i sięroty wyjechały. Przy czym podnosić sobie współczynnik zajebistości do granic możliwości. Pisanie że Nam się układa nikogo nie interesuje i to nie jest żadna sensacja i pożywka dla jurnalistów... Dobrej nocy życzę!

Odp: Pisza o nas - nedza w Peterborough? 8 lata 3 miesiąc temu #5

W zupełności zgadzam się z kolegą wyżej... mój brat szukał pracy... hmm.... dwa tygodnie.... no wielki mi problem... a nie biegał Bóg wie gdzie... był w dwóch miejscach... i co.... pracuje.... Jest takie przysłowie: "Dla chcącego nic trudnego." Chyba coś w tym jest.... A "gó***" jak to ktoś wyżej napisał jest wszędzie... taka prawda.... i to ludzie je tworzą.... najpierw zmieńmy siębie i wtedy możemy mówić o całej reszcie.... Ja rozumiem, że bez pracy jest ciężko... Ale chęci, zapał i co najważniejsze działania potrafią zdziałąć cuda.... Więc nie narzekać tylko głowa do góry i postarać się spojrzeć z innej perspektywy.... A co do tego, co napisał TheMarraf, oczywiście, że ludzie chcą czytać jak to inny gorzej, bo już taka jest mentalność tej cywilizacji.... Nie potradią znieść, że ktoś ma lepiej... więc brawa dla Rafała za szczerą prawde:)

Odp: Pisza o nas - nedza w Peterborough? 8 lata 3 miesiąc temu #6

W pazdzierniku prżyjechala do mnie teściowa, osoba wieku ponad 50 lat, pracuje - jezyka zero, tesc to samo po 6 dniach zalapal prace na stale - bez jezyka, szwagier zero angielskiego, również ma stała pracę. Poza teściowa szwagier i tesc maja ponad 6 funtów na godzine. Jak się chce to da się radę, wystarczy odrobinka chęci i może troszeczkę zmniejszyc wymagania tym bardziej jak się nie ma kwalifikacji i się nie zna języka. Wedlug mnie praca jest, ona dosłownie lezy na ulicy, trzeba się tylko troszeckzę schylić. Pozdrawiam.
  • Strona:
  • 1
  • 2
Czas generowania strony: 0.401 s.